Bo dla Boga nie ma „za późno”...
Jezus przychodzi do Betanii nie wtedy, gdy wszyscy się tego spodziewali… ale cztery dni po śmierci Łazarza.
To po ludzku - za późno.
Marta mówi to, co pewnie i niejedna z nas powiedziałaby w tej sytuacji: „Panie, gdybyś tu był…”
A jednak Jezus nie zatrzymuje się na tym, że jest „za późno”. On wchodzi dokładnie w to miejsce, które wydaje się już zamknięte, przegrane, martwe.
I mówi:„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem.” Nie: ja coś zrobię. Ale: Ja jestem.
Może są w nas takie przestrzenie jak grób Łazarza - coś, co już uznałyśmy za zakończone: relacja, nadzieja, pokój serca.
A Jezus dziś staje przed tym miejscem i mówi: „Odsuńcie kamień.” To zaproszenie do zaufania - nawet wtedy, gdy jeszcze nic nie wskazuje na cud.
Bo dla Boga nie ma „za późno”.
A co dziś do Twojego serca mówi Ewangelia z dnia?
Ja dziś przeczytałam takie rozważanie - 8 bardzo jest ono (do)o mnie!
Mnie dzisiejsza Ewangelia przypomniała dobry czas z moim pierwszym formatnikiem z Martą i Marią. Poruszająca formacja. Taka bardzo kobieca. Mocno wpisała się w moje serce.🌹
Ten formatnik i tamten czas rozmyślań z siostrami z Betanii, pracy z programem mi również zapadł mocno w serce
Ja dziś jestem w takim miejscu, że już nie ma dla mnie nadziei, ale obiecuję, że jak stanie się cud, to wam o tym powiem.
Justyna Narewska kochana, jestem z tobą 🙏
Justyna Narewska Nasz Bóg jest Bogiem cudów, jest Panen niemożliwego🙏 ❤️🩹
Dziś Pan zaprqsza mnie do wyjścia z grobu. Z tego grobu, do którego wiódł krzyż, którego bramą był krzyż. Wyjść z grobu ku życiu. A ja ciągle siedzę w tym grobie. I rozpaczam nad dawnym życiem.
Ewa Grzegorek Grota tak samo mam. W pt podczas drogi krzyżowej naszła mnie taka sama refleksja. Bez sensu siedzę i zawodzę nad dawnym, to wszystko już przecież jest odkupione. 'Oto wszystko czynię nowe'.
Mnie dzisiaj jakoś bardzo poruszyła Marta. Bo wiem, że ona też była przyjaciółką Jezusa, On chętnie bywał w jej domu, ona Mu usługiwała itd. Ale jednak podświadomie cały czas myślę, że to Maria była "lepsza", bardziej na Niego uważna, czuła. I wiele razy wyrzucałam sobie, że na pewno jestem do Marty bardziej podobna: szkoda mi czasu na spokojne siedzenie, "nie czuję" wielkich gestów miłości takich jak namaszczanie stóp olejkiem - i to jest jakoś gorsze. A dzisiaj Marta mnie wyjątkowo zachwyciła i tak sobie myślę, że właściwie to bardzo bym chciała być taka jak ona! W obliczu tragedii lub trudności tak ufać, tak się nie chwiać, nie wpadać w rozpacz, nie nurzać się w żalu. Mówić do Boga wprost, nie ograniczając Go przy tym - i pozwalać Mu się też upominać i nakierowywać. Ach. Bardzo piękne to czytanie na dzisiaj 🩷
Jezus przychodzi tam, gdzie my już wszystko uznajemy za stracone 🥹🤍 Są w naszym życiu „groby Łazarza” relacje, nadzieje, spokój serca które wydają się zamknięte i martwe. My myślimy: „za późno”. A On mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” i po prostu staje przy nas. Cicho pyta: „Odsuńcie kamień.” To zaproszenie do zaufania, nawet gdy jeszcze nic nie wskazuje na cud.
